Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Lerch Hammer Comic Show

Niegdyś ( czyli całkiem niedawno ) naczelnym zgrywusem naszej ulubionej, katowickiej biblii metalu był Bart Gabriel. Jednak ów heavy metalowy wojownik chyba zorientował się co do roli, którą dotąd nieświadomie zapewne odgrywał i opuścił M.H., pozbawiając to pismo swego charakterystycznego ( a jakże ! ) stylu. Jednak powszechnie wiadomo, że co ma wisieć nie utonie, więc dziennikarscy profesjonaliści z Katolic znaleźli nowego "Benny Hilla pióra" którym stał się niejaki Arek Lerch.
Poczynania tego pa(ca)na śledzę od dłuższego czasu i w miarę możliwości starałem się przedstawiać je czytelnikom Duskforest i Burzum88. Poznaliście więc już m.in. "Radosną Historię MayheM" autorstwa ww a także jego "szał uniesień" nad ostatnim albumem Enslaved. Jednak radosna ekipa tworząca Metal Hammer doszła do wniosku, że za wybitne osiągnięcia na polu niemal wolfpackowego pisania należy Lercha nagrodzić jeszcze większą ilością miejsca na łamach owego periodyku. I tak w najnowszym, lipcowym numerze mamy już całą kupę Lercha. 
Co ciekawe, ów róg obfitości otworzył się głównie w działach związanych z recenzjami i artykułami, bo wywiadów Lerch praktycznie nie przeprowadza ( w numerze lipcowym jest tylko jego krótka rozmowa z Jaz'em Colemanem z Killing Joke ). Może jest mało rozmowny ? Bo o brak umiejętności posługiwania się językiem angielskim tak wybitnego fachowca bym raczej nie posądzał...
Ale wracajmy do meritum sprawy, czyli do jego tekstów. Na dobry poczatek mamy w dziale "Mało Znane, Mało Grane" dwa teksty poświęcone takim ewidentnym klasykom metalu jak Jesus Lizard i Talk Talk. Szczególnie ta druga recenzja zasługuje na wyróżnienie, gdyż Lerch, który jak sam pisze: "ta muza zawładnęła mną", nie jest, widocznie z podniecenia, w stanie poprawnie napisać nazwiska lidera zespołu. Przez cały czas Mark Hollis pozostaje Markiem Hollinsem. Może pomyliło mu się z Rollinsem ? O potędze uczuć wyrażanych podczas pisania o "Spirit of Eden" może świadczyć stwierdzenie: "...jak uwierzyć, że jeden mały człowiek jest w stanie w 41 minutach upakować tak ogromną ilość emocji, barw i uczuć ?". Nie wiem, wiem natomiast jak inny mały człowiek ( członek ? ) jest stanie w kilku tekstach upakować ogromne ilości głupoty i debilizmu. Bo jak inaczej skomentować onanistyczne wyzanie poczynione na poczatku recenzji "Down" ( nomen omen ? ) Jesus Lizard: "Pisząc te słowa wyświadczam sam sobie ogromną przysługę" ?
Jednak "prawdziwy" Lerch to Lerch w dziale recenzji. Tu już może się w pełni wykazać swym talentem dziennikarskim. Ów mistrz słowa doszedł do wniosku, że zwrot "po prostu" jest tak piękny, że po co go używać raz, skoro można zrobić to kilka razy. Bingo ! Oddał też poważne zasługi na polu unowocześniania języka polskiego wprowadzając do niego określenie "dziesięć tracków". Co buraki, nie uczyli was w szkole takiego słowa ? Mnie też nie, ale teraz już je znam ! Podobnie jest ze słowem "basman" padającym w recenzji zespołu Serpentia. Czyżby zatem w Serpentii pojawiła się konkurencja dla Batmana ?
Nasz ekstermista zaczyna od recenzji None, gdzie zauważa: "ale to chyba nie jest wstyd, że słychać tu i Soulfly i Machine Head". Pewnie, żaden wstyd ! Nie muszę dodawać, że płyta dostała "5" ? Wyróżnić też wypada sposób, w jaki Lerch zachęca nas do zapoznania się z nowym dziełem grindowców z Moonlight - "Jeśli lubicie ciszę, która sama gra, możecie zakupić ten krążek w ciemno". Lerch dokonuje też zdumiewającego spotrzeżenia, mianowicie "Ostatnio staję się chyba coraz starszy, bo zaczynam mieć dziwne zwroty psychiczne". Ciekawe, czy ubezpieczenie w Metal Hammer obejmuje leczenie psychiatryczne ?
Nawiązania do grzechu Onana a co gorsza do grzechu Halforda, pojawiają się w recenzji Dying Fetus, gdzie Lerch pisze: "Z pewną nieśmiałością sięgnąłem po krążek, bo nie ma już na nim mojego idola bezsennych nocy - Kevina Talley'a". Bomba, co ? Tekst rodem jak z "Adama" czy innego "Heavy Metal Pages".
Jeśli chodzi o recenzje to wszystko kończy się mocnym akcentem. Mianowicie: "Ihaaa ! Pierdolić wszystkich ! I wszystko ! Połamać i sprofanować !" Czyżby Lerchowi objawił się Kevin ? Nie, kochane metale, to początek recenzji Nasum. Tak, Lerch lubi Nasum ! Ów black metalowy fachowiec i ekspert od hard core, gothic i czegoś tam jeszcze kocha także grind ! Uwierzylibyście ? W Lerchu odzezwało się zwierze ( nie wnikam już jakie... ) i tekst o Nasum kończy słowami "Zabić każdego !".
Ale to nie koniec. Bo Lerch, zasmucony zapewne brzydkimi słowami komentarzy, na jakie pozwoliłem sobie wspominając na różnych łamach jego "sławną" historię MayheM dał się ponieść ambicjom i napisał ponownie ów tekst ! Yeah ! ( jak mawiają mistycy ). Tym razem historia liczy sobie dwie strony, tak więc nie mam za bardzo czasu, by przepisywać ją całą ( to już zagranie poniżej pasa, panie Lerch ! ). Nie mniej warto wspomnieć, że Lerch pała afektem do Blomberga ( zapewne znowu pojawia się syndrom "bezsennych nocy" ), gdyż pisząc w uniesieniu raz tytułuje go Haellhammer'em a innym razem Hellhammea'em. Podobny problem pojawia się z naszym ulubionym Euronewsem, których u Lercha raz jest "Eouronymousem" a nieco wyżej "Euronuymosem". Ech, te trudne słowa... 
Cały tekst wieńczy zdanie "Miejmy nadzieję, że profesjonalizm Hellhammea zaowocuje w dobry dla nas sposób". Cóż, pozostaje mi nadzieja, że profesjonalizm Lercha ( nie napiszę "kolegi Lercha" bo byłaby to dla mnie ciężka obraza ) dostarczy nam jeszcze wiele wrażeń. 

 / Darklich /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site