Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Prostota utworów black metalowych mistrzów

Większośc gówniarzy, chodzących w Burzumach, Mayhemach, Satyriconach i innych koszulkach z przedstawicielstwem ekstremistów norweskich, doczekuje się w nich przede wszystkim ideologii, której sami czasami nie mogą pojąć oraz mistycznego, typowego klimatu. Nieśmiem wątpić, że kompozycje Varga mają klimat i są dosyć dobrze zbudowane... tzn. że mogą jako tako spodobać się i przysłowiowo "wpaść w ucho" słuchaczowi. Lecz będąc trochę doświadczonym gitarzystą, obcującym już trochę czasu z wiosłem stwierdzam, że "nutowe wypociny" tak Burzum, jak i Mayhem są niezwykle proste do scoverowania na własnym pudle. Weźmy jako przykład "War" wyżej wspomnianego zespołu na B. Utwór dla osoby, która gra na gitarze dopiero dwa tygodnie nie jest żadnym problemem - pół dnia i gotowe (no jedynym mankamentem, może być dla takiego dewianta szybkość, lecz i z nią da się oswoić bo kilkakrotnym wygraniu melodii). Podobnie utwór "Dunkelheit", gdzie praktycznie rzecz mówiąc na gitarze wykonujemy tylko 3 manewry, w tym raptem jeden riff i te wszystkie wibracje, do których gracz potrzebuje jednak elektrycznego pudełka ze strunami. No, a jak już mamy tą gitarę z kabelkiem to możemy powoli podążać śladami Varga i nagrywać wszystkie jego utwory... rzecz tyczy się także Mayhem, chociaż tutaj już mamy większe urozmaicenie. "De Mysteriis Dom Sathanas" to cholernie szybka płyta. Praktycznie każdy kawałek ma pewien napęd, który jest nieco ciężki przy pierwszej próbie odegrania. Jednak pomimo tych szybkości, Euro, Hellhammer i spółka poszli na łatwiznę, jeżeli chodzi o zawartość melodyczną. Proste riffy, nie atakuje nas tutaj nowymi standardami grania, które już wcześniej były zauważalne u Bathory (tych z 2 pierwszych płyt naturalnie), Venom czy Celtic Frost. Jednak, choć to prościzna mam słabość co do tego zespołu, a szczególnie tej płyty, więc ośmieszać tego pod żadnym pozorem nie będę, gdyż takie zespoły jak szwedzki Dark Funeral czy Dymmany (cham)Burger, mające o wiele mniejsze pojęcie o graniu niż bogowie z Mayhem, nagrywają swoje utwory, które wielokrotnie przechodzą proceder "komputeryzacji", o wiele lepsze brzmieniowo niż Mayhem... Po tej obróbce maszynowej wszystko brzmi rewelacyjnie, a styl grania, dla jakiegoś laika metalowego jest bóstwem, natomiast materiał, taki jak "De Mistiriis..." szmirą. Otóż moje drogie dzieci - wytłumaczę Wam dlaczego tak jest. Ten okrutny, beznadziejny Mayhem swoje płytki nagrywał na takim urządzeniu o bardzo dziwnej nazwie, jak "analogowa cztero - bądź więcej - śladówka"... I taka zabawka, jeszcze z epoki brązu, nie obfitowała w takie wynalazki, jak redukcja całkowita szumu, wygładzania dźwięku i inne tego typu bajery, które zespoły metalowe, dzisiaj wykorzystują przy każdym nagraniu i jest to okrutnym błędem, gdyż nie ma nic gorszego niż skonserwowany metal jakimiś komputerowymi barwnikami. Emperor - chłopaki: Insahn i okrutny Samoth, tworzą muzyką, która wydaje mi się ( i chyba nie tylko mi), iż zżyna z dokonań wspomnianych zespołów, bawiących się w konserwację niszczącą produkt lub odwrotnie (co jest bardziej prawdopodobne). Utwory Emperor są cholernie proste i... Nie??? Tak, zgadza się. Są przesadnie proste, a żeby ukryć te wieśniactwo, dodają klawisze i inne głupoty, które także Sweet Noise nie wstydzi się pokazać. Praca gitar, słyszalna na tej płycie jest w 70 % sztucznizną. Myślę, że to trochę zdezorientowało chłopaków, dlatego postanowili po nagraniu "Prometheus" zakończyć swoją działalnośc, za co oddaje im hołd! Po prostu zrozumieli, że nie ma sensu zeszmacać i tak dobrego zdania o nich, więc "po angielsku" zniknęli ze sceny. Jednak skroczyłem trochę z omawianego wcześniej tematu, tyczącego się grania na gitarze. Jestem gitarzystą już od dobrych 5 - 4 lat, tyle że nie raz robiłem sobie małe przerwy w ćwiczeniach, ze względu na sprawy poza prywatne. Powiem szczerze, że największy problem to był dla mnie, gdy nauczałem się poznawać technikę power i death metalową. Może i w tym momencie, te złowrogie zastępy black metalowców mruczą coś pod swoimi nosami, ale wymierzam wam cios tym powiedzeniem, łamiąc je: Black metal sam w sobie jest prostą muzyką! Nie ma specjalnych, wytyczonych, typowych dla niego standardów! To tylko mistrzowie czynią z niego arcydzieła wydawnicze! I tak, jak Burzum, Mayhem i inni cholerni Norwegowie wzięci, są prośći w linii melodycznej, to dziękuje im za to, że będąc muzkiem black metalowym nie muszę się przynajmniej męczyć przy graniu...

/ Pagan /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site