Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Graveland - getting better

Trudno pisać o Graveland i nie popaść w konflikt albo z zadeklarowanym zwolennikami Roba Darkena bądź też z jego zaprzysięgłymi wrogami. Tak się składa że nigdy nie należałem ani do jednych ani do drugich. Owszem, doceniam to co dla black metalu znaczy nazwa Graveland ale też jakoś trudno mi pogodzić się z ideologiami Darkena. Tak naprawdę to można by to porównać do sytuacji z Burzum. Ktoś, kto jedynie słucha muzyki Varga nie ma problemu, ale w momencie, gdy przeczyta kilka wywiadów z Bzikernesem, to bardzo szybko może mu minąć ochota na słuchanie muzyki tego wariata.
Z Graveland zetknąłem się, o ile mnie pamięć nie myli, w czasach "Celtic Winter". Do dziś bardzo lubię ten materiał i uważam go za najlepszy z czysto black metalowych dokonań Graveland. Co ciekawe, mam to na kasecie, na której widnieje logo RMF i hasło "czytaj BRUM". Takie czasy... Na dodatek jeszcze fotka trzyosobowego składu ( każdy muzyk z innym logo ). A sama muzyka ? "Celtic Winter" to dość prosty ( ale nie prymitywny ) black metal z tekstami, nad którymi warto się zatrzymać. Bo z jednej strony mamy "...Gods of Ancient Aryan Europe", jest też coś takiego "The might of unholy Norway's Forest is in you" a na koniec już totalna zagwozdka: "And now we are same again with my great master Baphomet". Piękny przykład niezdecydowania się, co ? Z jednej strony jakieś brednie o aryjskiej europie, potem o nieświętej Norwegii a na koniec wkracza semicki demon Baphomet. Sława aryjskiej logice, jak to ktoś kiedyś napisał. Muzyka na tym krążku broni się do dziś i stanowi jeden z jaśniejszych ( a może ciemniejszych, jak kto woli ) punktów black metalu w Polsce tamtych lat. Dlatego też z pewnością warto i dziś posłuchać "Celtic Winter".
Wyróżniam "Celtic Winter" jeszcze z innego powodu. Wcześniejsze dokonania Graveland po prostu nie bronią się już dziś niczym specjalnym. Dema to koszmar ( chyba, że ktoś jest kultowy na maksa i takie gówniane brzmienie go podnieca ) a osławione "In the Glare of Burning Churches" to tak naprawdę nic specjalnego. 
Późniejsze dokonania muzyczne ( "Carpathian Wolfes" czy "Thousand Swords" ) nie były złe, ale też nie powalały tak naprawdę niczym a pozostawały w cieniu otoczki i tego wszystkiego, co działo się wokół zespołu w tamtych latach. Bo trzeba to przyznać, w autoreklamie Graveland nie miało sobie w podziemiu równych. Choć kontrowersyjność to broń obosieczna, która w tym przypadku sprawiła, że bardzo wielu ludzi odwróciło się od Graveland. Wtedy też zaczął się powolny rozłam między Graveland a sceną. Dojść do tego musiało, więc nie powinno nikogo dziwić, że Darken zaczął głośno powtarzać, że Graveland nie jest zespołem black metalowym. I tak mamy black metal i nsbm.
Na szczęście pozostawała muzyka. Po nienajlepszym ( ale to tylko moja opinia ) "Following the Voice of Blood" Darken i Capricornus nagrywają "Immortal Pride" - przełomowy w dziejach zespołu materiał. Folkowe i epickie klimaty, które zdominowały tą płytę dały też swój wyraz na następnym lp "Creed of Iron".
Słuchając najnowszych dokonań Darkena, mam wrażenie, że znalazł wreszcie swoją niszę stylistyczną, w której czuje się dobrze. Bo kompozycje powstałe na nowy album "And We Shall Rise Again" noszą wyraźne znamiona dwóch poprzednich albumów długogrających Graveland. Majestat i podniosły klimat rodem z "Creed of Iron" i folkowo - epickie brzmienie z "Immortal Pride" dobrze wróżą nowej płycie, którą mam nadzieję, będę miał okazję posłuchać już wkrótce.
Słynny był dawny sojusz dwóch największych hord w naszym kraju - Graveland i Behemoth. Właściwie sojusz ten funkcjonował tak długo, jak nie rozdzieliły go spory, których winowajcą w głównej mierze był Capricornus. W starszych zinach można jeszcze znaleźć wypowiedzi muzyków Behemoth, gdzie "hailują" Darkenowi. W późniejszych latach Darken bardzo często zarzucał Nergalowi, że zmienia ideologie jak rękawiczki. Znamienne słowa w ustach kogoś, kto zdążył zaliczyć się już do celtów, słowian, wikingów, germanów i nie wiadomo czego jeszcze. Z tym, że w przypadku Nergala to się nazywa "zdrada" a u Darkena "ewolucja". Ciekawe, co ?
Śmiało można powiedzieć, że o ile w przypadku wielu zespołów mówi się, że najlepsze są ich wczesne dokonania, tak w przypadku Gravealnd jest całkowicie na odwrót, bo z płyty na płytę muzyka Darkena robi się coraz ciekawsza i mam szczerą nadzieję, że ta tendencja utrzyma się jeszcze przez dłuższy czas. 
Wiem, że nierealnym wydaje się, żeby Darken dał sobie jeszcze spokój z całą to pozamuzyczną otoczką. Ważne jest, że nie jest juz ona ważniejsza od muzyki, którą tworzy. Bo klasycznym przykładem takiego myślenia mógł być split "Riders of Revange" gdzie bardziej liczyła się idea niż muzyka. W każdym razie muzycznie życzę Graveland jak najlepiej, a ideologicznie... Kogo to obchodzi ?

/ Darklich /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site