Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Relacja z koncertu Carnal i Asgaard
12 kwietnia 2003r, klub Kopalnia W-wa

12 kwietnia w Warszawskim klubie Kopalnia odbył się koncert zespołów Carnal i Asgaard. Miejsce mało znane, nawet warszawiacy nie wiedzą dokładnie jak tam trafić. Klub mieści się na tyłach Placu Bankowego, obok Instytutu Francuskiego. Nie jest może za bardzo przestronny, ale posiada swój klimat. Ulokowano go w piwnicy, mało światła, sala połączona z niewielkim barem, kilka stolików, nieduża scena. Prawie idealnie nadawało się na tego typu koncert. Prawie, ponieważ po przybyciu ostatnich gości zrobiło się bardzo tłoczno. Wpuszczać zaczęto od godziny 20, ale pierwsze dźwięki usłyszałem grubo po 21. Chłopaki z Żuromina rozstawiali sprzęt, a publiczność czekając raczyła się alkoholem...

“A time has come
To go on the street
To demind your rights
A time has come
Spirit moved in a sleepy heart
Devil in every soul has awaken”
[ Carnal ]

...no i zaczęło się. Carnal w składzie: Robert Gajewski – vocal, Igor T. Starczak i Krzysztof Gorczewski – gitary, Marek Gajewski – bas, Marcin Bugowski – perkusja, rozpoczął występ z niesamowitym czadem i tak też go zakończył. Muzyka tych pięciu panów, pomimo tego że już miałem przyjemność słyszenia jej, powaliła mnie na kolana. Jak dotychczas wydali demo “A time has come...” i singiel promujący długo oczekiwaną płytę “Curse this day”, pod tytułem “Damnation”. Nawet nie przypuszczałem, że na żywo brzmią aż tak dobrze. Duża w tym zasługa frontmena. Posiada nietuzinkową charyzmę, nie wspominając już o możliwościach wokalnych. Co do nagłośnienia też nikt nie mógł mieć zastrzeżeń. Widownia powinna była dosłownie rozpieprzyć ten klub. Usłyszeliśmy między innymi “A time has come...”, doomowo-deathowy “Emptiness” i chyba mój ulubiony utwór “Damnation”. Ogólnie mówiąc zespół ma przed sobą przyszłość. Muzyka ciekawa, dużo ciężkich gitar, mocny, rozpoznawalny i oryginalny growling, a niemal każdy kawałek rozkręca się, zmieniając rytmikę od spokojnego bębnienia do prawdziwej młucki. Mało który zespół z rodzimej sceny gra jeszcze w takim stylu, a szkoda. Z niecierpliwością oczekuję innych, równie udanych występów i oczywiście rejestracji materiału na płycie. Rozgrzana dostatecznie publiczność oczekiwała na kolejny band...

 “Bloody landscape of our existance paints
The life somehow or other
The leaves clothed with the silence of
Eternal peace arrange a path which
Leads to nowhere”
[ P. Olbryt ]

Po dłuższej przerwie na scenie zainstalował się Asgaard. Kapela ma na swoim koncie całkiem pokaźny dorobek płytowy: “Excellent darkness art.”, “When the twilight set in again”, “Ad sidera, ad infinitum”, “Ex oriente lux” i “XIII voltum lunae”, ale jest chyba jedną z najmniej docenianych w Polsce. Panowie prezentują styl zwany atmosferycznym dark metalem. Osobiście nie przepadam za klasyfikacją, więc określiłbym ich muzykę jako bardzo przestrzenną, klimatyczną, z dużą ilością klasycznych instrumentów ( klawisze i skrzypce ). Zespół wystąpił w składzie: Przemysław Olbryt – vocal, Wojciech Kostrzewa – klawisze, Bartłomiej Kostrzewa – gitara, Jacek Monkiewicz – bas i Roman Gołębiowski – perkusja, nie było Honoraty Stawickiej – skrzypce, ponieważ nie występuje na koncertach. Z tego powodu zabrakło części melodii. Nie wiem czy to przez kwestię nagłośnienia, czy też przez to, że muzyka z tak bogatą warstwową aranżacją melodyjną przerodziła się w tym miejscu w jeden wielki szum i nie wypadła najlepiej. W dodatku śpiewny wokal Przemka, do którego podczas słuchania płyt moje uszy musiały się długo przyzwyczajać, brzmiał niezbyt ciekawie. W porównaniu z Carnal, Asgaard zagrał kiepściutko, monotonnie, bez werwy i bez klimatu, czyli tego wszystkiego co jest atutem ich twórczości studyjnej. Mimo wszystko fani bawili się dobrze, a przy kawałkach takich jak “Mare procellarum”, czy “Carpite florem” pod sceną było bardzo gorąco.

Moje wrażenie po... Mogę powiedzieć że nie żałuję. Cena przystępna ( 10 PLN ), frekwencja dopisała. Carnal zadziwił mnie ponad miarę, świetny, obiecujący band. Asgaard lekko rozczarował, może panowie powinni pomyśleć o zmianie aranżacji na czas koncertów. Pierwszy wypada lepiej na koncertach niż w studio, drugi całkiem odwrotnie. Ciepło się zrobiło więc mogę liczyć na więcej takich i mam nadzieję znacznie lepszych występów.

/ Develin /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site