Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


O Norwegii słów kilka...

Szczyty porośnięte prawdziwym lasem, nie skalanym żadną ludzką nogą, ani spojrzeniem. Skały pokryte brunatno-zielonkawym mchem. Górskie jeziora o wodach miejscami atramentowej barwy, głębokie, ciche, tajemnicze. Strumienie szemrzące swą pieśń i wodospady, których dzikie okrzyki niosą się na odległość wielu kilometrów. Zapach morskiej bryzy. Fiordy w których szum słonej wody miesza się ze skowytem pędzącego wiatru. Witajcie, oto Norwegia...

A jak to wszystko ma się do rzeczywistości? Dwa lata temu miałem możliwość odwiedzenia tego kraju. Jadąc krętymi drogami w szybie samochodu widać tylko góry, las, jeziora, fiordy, czasem morze. Natura jest tutaj wszechwładna. Pozostało już niewiele takich miejsc, w których cywilizacja zamyka się w granicach niedużych miast i farm. Rzecz, która jako pierwsza rzuca się w oczy to odległości. Mieszkałem w miejscu, gdzie do najbliższej ludzkiej osady było jakieś 30 kilometrów, do pierwszego sklepu 50, a do miasta około 100. Robi wrażenie, szczególnie na takim mieszczuchu jak ja. Było to latem i aż strach pomyśleć co działo się tam zimą, kiedy obfite opady śniegu zasypywały górskie przełęcze i drogi, a temperatura, jak mi mówiono, spadała średnio do minus 15 stopni Celsjusza. Nie wspominając już o trwającej przez kilka tygodni, jakieś 22 - 23 godziny na dobę nocy. Drugą rzeczą były kontrasty. Tutaj na północy niemal wcale nie istnieje coś takiego jak pośredniość. Jest albo zimno, albo ciepło. Miasto i natura. Deszcz to prawdziwa ulewa, nie jakaś tam mżawka, a jak wieje to prawdziwy północny wiatr. Czerń i biel – bez grama szarości... W sierpniu, w nocy było około zera stopni, kiedy za dnia temperatura dochodziła do 30. Już chyba wiecie o co mi chodzi? Dodam jeszcze tylko to, że w lasach pełno jest dzikich zwierząt, na przykład widok łosia obok drogi to zjawisko najzupełniej normalne; wodę bez obawy można pić bezpośrednio z jeziora, czy potoku ( jak mi powiedzieli to zrobiły mi się takie wielkie oczy, myślałem, że sobie jaja robią ze mnie ); daję słowo, że w życiu nie widzieliście takich wielkich jagód i takiej ilości grzybów ( zbieraliśmy je jadąc po lesie samochodem, bo było szybciej...).

Wbrew klimatycznej aurze potomkowie wikingów to w przeważającej części lud bardzo przyjazny, otwarty, lubiący się bawić, śmiać, dobrze zjeść i wypić. W przeciwieństwie do Szwedów ( których nie darzą sympatią i traktują w ten sam sposób jak my, powiedzmy Niemców ), Norwegowie bardzo przyjaźnie odnoszą się do obcokrajowców, posiadają coś w rodzaju staropolskiej gościnności. A żyje im się dostatnio. Ten kraj posiada jeden z najwyższych w świecie standardów życia, co nie jest bez znaczenia, ponieważ dajmy na to przeciętnego Polaka nie stać na wiele rzeczy, może poza chlebem, którego cena jest porównywalna. Oto kilka przykładów: sweterek ze średniej półki kosztował jakieś 1300PLN ( nie, nie pomyliło mi się, ale nie mam pojęcia czemu akurat to zapamiętałem? ); 3 ćwierci Luksusowej ( chodliwy towar na północy... ), około 150PLN (nie dziwi mnie to, że podobno istnieje taki region w centralnej Norwegii gdzie prawie każdy mieszkaniec wyrabia w domu bimber, nielegalnie oczywiście...), porcja żarcia na jakiś tydzień ( prawie same puszki i takie tam, bo oszczędzałem ), jakieś 300 – 400 PLN. Każdego mieszkańca północy stać na średniej jakości sprzęt muzyczny, a bogatszych na prywatne studio w domu... Podobno od przybytku głowa nie boli, ale mnie to by się w główce lekko popieprzyło od takiego luksusu. Zresztą sami możecie to ocenić. Dość już przynudzania, czas na fajniejsze wspomnienia. Bardzo wielu Norwegów to myśliwi, a nawet jeśli nimi nie są to oni tam mają taki system obrony, zwany obroną terytorialną ( rodzaj formacji wojskowej ), w którym każdy po zakończeniu służby wojskowej zabiera do domu broń i umundurowanie. W większości szanujących się północnych domostwach jest przynajmniej jedna sztuka działającej broni, a o pozwolenie na nią nie trudno. Ponadto wielu z nich kolekcjonuje broń z okresu II Wojny Światowej i także współczesną. Sam bawiłem się kałaszem na przykład. Tak więc skazanie Varga Vickernesa, między innymi za posiadanie w domu nielegalnej broni to coś normalnego ( powiedzmy, że normalnego...). Duch wikingów nie wymarł, przynajmniej w tej kwestii. Z grabieżą, gwałtami, rabowaniem okolicznych ziem, całonocnym ucztowaniem i pijaństwem sprawa ma się nieco inaczej. Po okresie licznych podbojów nastał okres osiedlania się, więc większość Norwegów to naprawdę bardzo spokojni ludzie. Gorzej ma się sprawa pijaństwa. Po pierwsze, w całej niemal Skandynawii istnieje coś takiego jak częściowa prohibicja, która w Norwegii przybiera postać oddzielnych sklepów z mocniejszym alkoholem czynnych tylko do wieczora. Kluby nocne i puby zamykają około 2, 3 w nocy. I tu mała dygresja: do knajpy chodzi się tam nie w weekendy, tylko w środy... Po drugie, co łączy się bardzo z powyższym, Norwegowie ponad wszystko lubią się napić i strasznie owego zakazu żałują. Po trzecie nie istnieje u nich coś takiego jak kultura picia... Dorosły Norweg w strefie wolnocłowej wygląda dokładnie tak jak umieszczony tam przeciętny Polak z dużą ilością gotówki. Gdy nadarzy się okazja to zarówno mężczyźni jak i kobiety piją prawie na umór, przy czym córki północy w niczym facetom nie ustępują. A brzydkie są niesłychanie... Będąc pośród tego ludu przez długie dwa miesiące, zastanawiałem się nad prawdziwą przyczyną podbojów Europy, dokonywanych przez wikingów. Nie dość, że tamtejsza płeć piękna jest piękną jedynie z nazwy, to w dodatku ze świecą szukać osobniczek o szczuplejszych niż rubensowskie kształtach. Tragedia...( spójrzcie czasem na wyraz twarzy Frosta, to zrozumiecie... ).

Jaka ziemia taki lud. Od początku lat 90 Norwegia pozostaje jedną ze stolic black metalowego brzmienia. Być może kilka moich wspomnień z pobytu tam pozwoli wam zrozumieć dlaczego... Czy istnieje miejsce ( Litwy nie liczę...) gdzie kultura pogańska mogłaby się rozwijać z takim powodzeniem ? Czy bezustanna obecność zimna i nocy na pustkowiu to nie wystarczające powody do tego by zacząć się z nimi utożsamiać? Gdzież indziej na świecie mogłyby powstać słowa choć trochę podobne do tych...

“In grey depressive autumn times I wander the woods to
eternity searching for him trying to
remember while the same sky still rules the night
We knew then. That these were the children of god
The ones who betrayed me and my desire
This must be the desolate land, this is the kingdom of the
shadowthrone centuries have gone...” ?

/ Develin /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site