Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Enslaved - pogańskie czasy i wizja teraźniejszości

Z Enslaved mam od pewnego czasu podobny problem co z Samael. O ile jednak z Samael ta sprawa ciągnie się już od lat, tak z Norwedzy dopiero swą przedostatnią płytą dali mi do zrozumienia, że kiedyś fajnie było ale się skończyło. Tak, szkoda to przyznać, ale dziś Enslaved słucham tylko z sentymentu. Czar dawnych płyt oczywiście nie wyblakł, ale te nowe... 
Co rozumiem jako "nowe" ? Chodzi mi konkretnie o dwa ostatnie krążki. Panowie z Enslaved poczuli sie bowiem nagle Artystami ( choć zawsze nimi byli ) i postanowili pokazać szarej metalowej hołocie jak to oni potrafią kombinować. Z tym tylko, że jak mam ochotę posłuchac King Crimson to biorę King Crimson a nie jego marną, black metalową podróbkę. Enslaved spsioczyli wszystko, od okładki po muzykę. I tamta płyta była dla mnie ostrzeżeniem...
A nowa płyta ? Cóż, do napisania tego tekstu skłoniła mnie recenzja "Below the Lights" autorstwa mojego "ulubieńca" p. Lercha z Metal Hammera. Posługując się całym pięknem swojego kwiecistego i bogatego ( a jakże ! ) języka ten osioł spłodził coś co miało zachęcać do zakupu tego krążka. Całą recenzję można znaleźć w najnowszym ( majowym ) numerze periodyku z Katolic, dlatego jeśli możecie, to zajrzyjcie do Empiku i poczytajcie sobie, jak to się w Metal Hammerze pisze. Dla zachęty podam kilka smaczków:
"Z Enslaved zawsze miałem pod górkę ( ze szkołą chyba podobnie - przyp Darklich )." "Dźwięk, jaki wydobywa się z głośników jest po prostu dość nietypowy" "Jest jeszcze jeden element, który świadczy o dużej wrażliwości zespołu. Chodzi mi mianowicie rozmieszczenie partii wokalnych "
Przyjemności psuł nie będę, z pewnością tyle wystarczy. 
Pamiętam rozczarowanie, którym bardzo wielu powitało płytę "Blodhemn". Dziś dla mnie jest to rewelacyjny krążek, ostatnie arcydzieło zespołu. "Monumension" było tylko dobre, choć na tle następców i tak wypada nieźle. Oczywiście takie płyty jak "Vikinglir Veldi" czy "Eld" znają i cenią chyba wszyscy, dlatego też pisać któryś tam raz z kolei o ich wspaniałości nie ma sensu. Jeżeli ktoś ich jeszcze nie słuchał, to niech to szybko naprawi. "Frost" który przynajmniej ja średnio lubiłem, był swego czasu uważany za najlepszą płytę Enslaved, co mnie dziwi, bo twierdzono tak już nawet po wydaniu "Eld". Vox Populi - można by powiedzieć, nie mniej nie raz zastanawiałem się nad sensem tego wyboru...
Co do najwcześniejszych materiałów, to "Hordanes Land" słusznie cieszy się znakomitą opinią. Moim zdaniem ( uwaga ! będę bluźnił ) to najlepszy materiał, jaki Enslaved kiedykolwiek nagrało ! Z "Yggdrasill" nie jest już tak wspaniale, słychać tam jeszcze brak doświadczenia i wprawy muzyków, ale mimo to jest to coś, co każdy fan Enslaved znać powinien. Ten undergroundowy Enslaved ma bowiem klimat, którego zespół nie miał już nigdy.
"Monumension" to temat - rzeka do różnego rodzaju rozważań. Traktować można ten album ( i ja go tak traktuje ) jako pomost pomiędzy starym a nowym. To właściwie taka płyta - kompromis, trochę tego, trochę tamtego. Nie jest jednak składanka zrobiona na siłę ( jak np "Destroyer of Worlds" Bathory ) i słucha się jej całkiem przyjemnie, choć boleśnie odczuwa się brak czegoś, co stanowiło o niepowtarzalności Enslaved.
Co ciekawe, Norwedzy w przeciwnieństwie do Samael wciąż robią bardzo dobre wrażenie na żywo. Koncert w ubiegłym roku był moim pierwszym doświadczeniem z Ensalved i wypadł bardzo dobrze. Muzycy nie bali się starych kawałków i nie forosowali z uporem godnym lepszej sprawy nowych ( tak jak to robi np Behemoth, żeby daleko nie szukać ). Z kolei Samael widziałem na żywo kilka razy i za każdym razem niestety Szwajcarzy wypadali mniej przekonywująco niż poprzednio. Nie byłem co prawda na tegorocznej Metamanii, ale przygniatająca większość opinii potwierdza przytoczoną w poprzednim zdaniu tezę. Szkoda.
Zmartwiła mnie nieobecność Enslaved na wydanym swego czasu tribute albumie dla MayheM. Jako że o powstaniu tego wydawnictwa mówiło się już wcześniej, układałem sobie ( i pewnie każdy maniak też ) własny dream team zespołów i utwrów. Właściwie obowiązkowe mi się wtedy wydawało pojawienie się Enslaved w kawałku "De Mysteriis Dom Sathanas". Limbonic Art źle tego nie zagrali ale...
Kończę już, bo mi się mleko przypala, jak mówił Krzyś Kubeczko, denat zasmarkany... Wyrzuciłem z siebie wszystko co mi się nazbierało na temat Enslaved. Została jeszcze przyszłość. Nie jestem wróżką z Lublina, nie będę więc wróżył przyszłości zespołowi, który jak dla mnie stacza się po pochyłej. Może się mylę... 

/ Darklich /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site