Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


"Hardcore - zakochany klaun
On ma taką fajną chustkę
parararirara...
Deskorolki tylko brak...." -
Nauka o Gównie "Hard Core"

Na sam początek małe wyjaśnienie: nie mam zamiaru atakować prawdziwych, core'owych wyjadaczy. To, że ktoś pozostaje wierny obranej lata temu ideologii, budzi tylko mój szacunek. Chodzi mi o coś zupełenie innego. Otóż ostatnimi miesiącami można zaobserwować niebezpieczne zjawisko rodzenia się trendu na hard core wśród metali. Właściwie nie ma w tym z pozoru nic złego, znam wielu metali, którzy już od dawna słuchają także i tej muzyki, ba, czasem są w niej naprawdę nieźle oblatani. 
Problemem jest to, że mimo dwudziestoletniej przeszło historii sceny hard core nagle okazało się, że dopiero w zeszłym roku scena ta osiągnęła tak "wspaniały" poziom, że zaczęły o niej pisać nasze ulubione pisemka metalowe, w których jeszcze rok temu słowa "hard core" nie uświadczylibyście. A co teraz ?
Mistycy ze Skały z dumą anonsują wydanie przez nich nowego krążka... Frontside. Tu zatrzymam się na chwilę. Poprzedni album tych ludzi wydał M***l M**d więc sprawa powinna wydawać się jasna. Frontside zaliczył Mystic Fest ( o przyjęciu jakie tam miał, każdy wie ) a nastepnie trasę z Behemoth. Pewien znajomy core'owiec, po wtajemniczeniu go w zjawisko pt: "Behemoth" stwierdził tylko "Trafił swój na swego". Czyli, że status Frontside wśród hard core'owców, jest adekwatny do szacunku, jakim Behemoth jest obdarzany przez podziemie.
Oczywiście, Mystic trąbi nam, jacy to metale są nietolerancyjni i jak powinni się otworzyć na muzykę nieco inną niż metal. "Pieprzyć takich kretynów !" - chce się zaraz dodać. Metale słuchają h/c już od dawna, tylko że robili to zawsze bez pomocy większych firm, czytaj: kupując hard core od wydawców hard core. Duże firmy wyczuły, że kasa im przepływa bokiem i postanowiły ukrócić ten nikczemny proceder.
Wybrałem się jakiś czas temu na koncert Schizmy i z ciekawością zauważyłem, jak wielu spośród obecnych tam "ortodoksyjnych, siedemnastoletnich core'owców" to dzieciaki, które jeszcze wczoraj biegały po mieście w plecakach z worka z naszywkami Dezerter i Marduk. Teraz tacy oświadczają z dumą, że są hard core albo i czasem straight edge, przy czym często bawiąc się w to drugie przypalają po kątach pety czy jedzą kurczaki w KFC i McDonaldach ( ! ). Trendy i fałszywi ludzie znajdą się zawsze !
Nasze ukochane pismo z Katolic dorobiło się nawet swojego wewnętrznego "eksperta" od hard core. Jest nim niejaki A. Lerch, prawdziwy, tolerancyjny człowiek renesansu, który z takim samym brakiem wiedzy pisze o MayheM ( vide "Radosna Historia MayheM" ), o death metalu jak i o h/c. Krytyk uniwersalny, niczym sam Rogowiecki ! W sumie czytanie jego tekstów nawet bawi, bo jak już wspomniałem gdzieś wyżej, wg tego pana, hard core zaczął się dopiero w zeszłym roku. Prawda, wiele jego tekstów to prawdziwy hard core...
Scena h/c ma dla wydawców jeszcze jeden plus. Nie udało im sie wypromować żadnego krajowego zespołu nu - metalowego. Mimo dużej popularności tego stylu, sprzedają się tylko i wyłącznie zespoły z USA. Na scenie hard core nie ma tego problemu, w kraju zespołów nie brakuje, są to w większości zespoły, które dosyć łatwo można wydać, nie trzeba ładować wielkiej kasy w produkcje ( jak np. w Behemoth ) wystarczy przekonać metali, że powinni być tolerancyjni. I sprawa załatwiona, pieniążki same popłyną. Identyczna sprawa, jak parę lat temu z black metalem a jeszcze niedawno z nu - metalem. Dzieci pokochały Dimmu Borgir, pokochały Limp Bizkit, polubią też Frontside.
Kto na tym straci ? Obie sceny. Hard core'owcy dojda do słusznego skądinąd wniosku, że metale to w większości pozerzy i próbują skomercjalizować ich muzykę. Metalowcy z kolei będą zarzucać core'owcom, że pchają się na ich scenę dla kasy. A że w tym kraju o takie konflikty nie trudno, wolę już nie prorokować, co będzie dalej. Obym się mylił...

/ Darklich /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site