Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Dead - biografia. 

Dead stworzył mit prawdziwego blackowca jako człowieka do cna złego, okrutnego i brutalnego ale także tajemniczego i intrygującego. Dlaczego mit? Bo było takich tylko dwóch... Dead i Euronymous. Naprawdę nazywał się Perr Yngve Ochlin, chociaż niektóre źródła podają Pelle Ochlin, ale raczej używa się tego pierwszego. Dead był Szwedem i pochodził w prostej linii od Wiedźmy. Tak tak jego babcia uprawiała magię ale jak powiedział Dead: "but only white magic" z tąd wzięło się jego zainteresowanie okultyzmem. Dead mówił, że nie ma czasu niestety na poświęcenie się okultyzmowi gdyż wymaga to naprawdę wiele czasu a on ma Mayhem powiedział ze zadowoli się "Little curse on neighbours". Dead był zwyczajnym dzieckiem aż do 12 roku życia gdy uczestniczył w groźnym wypadku samochodowym. Dead zapadł w śpiączkę a potem w stan śmierci klinicznej. Na szczęście wydobrzał i wrócił do "normalności". Powoli zaczynał interesować się śmiercią... Zainteresowanie przerodziło się w obsesję. Wtedy właśnie przyjął przezwisko Martwy i zaczął robić dość niekonwencjonalne rzeczy. Np. Zakopywał swe ubrania w ziemi żeby pachniały zgnilizną, spał w kostnicy, wdychał z worka zapach zgnilizny, powstający z martwych ptaków które zbierał. Później trafił do Szweckiej kapeli Morbid z którą nagrał płytę December Moon. Na koncertach ciął się nożem i pił swoją krew a czasem zdażało się mu pociąć kogoś z zespołu. W tym czasie Dead przyłączył się do Mayhem a Morbid pozostał bez wokalisty i po nagraniu bardzo słabego dema Last Supper zakończył działalność. Dead przyłaczył się do Mayhem dziekni wydawcy magazynu Slayer. Necrobutcher:"Poznaliśmy się przez Metaliona, wydawcę magazynu Slayer. On od dawna znał Deada jako wokalistę słynnej szwedzkiej formacji MORBID. Metalion wiedział takze, iż MAYHEM poszukuje nowego wokalistę, więc skontaktował nas z Deadem. Ten przesłał nam taśmę ze swoimi wokalami, a my oszaleliśmy na jego punkcie. Miał niesamowite gardło! Potem rozmawialiśmy mnóstwo razy przez telefon, aż w końcu Dead pofatygował się do Norwegii, gdzie zaczął grać z nami regularne próby i całkowicie naturalnie stał się naszym nowym wokalistą." Mayhem dużo koncertował a koncerty te wyglądały iście szatańsko. Dead z Euronymousem chcieli by na koncerty przychodzili tylko źli i okrutni ludzie więc próbowali z koncertów wystraszyć "trandies" czyli ludzi którzy według nich "nie rozumieli twórczości Mayhem" czyli po prostu wszystkich ludzi nie będących złymi i okrutnymi satanistami zdolnymi zabić z uśmiechem na ustach. Wszędzie na scenie leżaly zmasakrowane martwe świnie, a sam Dead w przerwach między spiewem i zabawami z nożem brał za piłę mechaniczną i brutalnie je okaleczał a potem rzucał nimi w publikę. Jak w wywiadzie powiedział Euronymous "Nie było dużo prwdziwych fanów gdyż na koncerty przychodziło trzysta do pięciuset osób a do końca zostawało pięćdziesiąt". Mayhem zabrał się do komponowania nowego albumu na który Dead miał napisać wszystkie teksty. Więc zaczął pierwsze powstały The Freezing Moon, Funeral Fog, Pagan Fears i Buried by time and dust. Właśnie te utwory wybrane zostały do promowania nowej płyty na koncertach. Potem Dead napisal tekst do utworu De Mysteriis Dom Sathanas i razem z Euronymousem postanowili nazwać tak płytę. W tym czasie weszli do studia i nagrali dwa utwory The Freezing Moon i Carnage. Są to jedyne oficjalne utwory ze studia z Deadem chociaż na bootlegu Ha Elm Zalag jest ich jeszcze wiecej. W tym czasie muzycy Mayhem byli bardzo biedni, gdyz poza muzyką nie mieli jeszcze żadnego źródła utrzymania, gdyż nie istniało jeszcze wtedy Helvette anie wytwórnia Deathlike Silence. Według legendy Dead na dwa tygodnie zaszył sie w lesie i zył z tego co tam znalazł, czyli spał pod drzewami i jadł jagódki i zwierzęta które wcześniej zabijał nożem albo kijem, gdy wrócił Mayhem ruszył w następną trasę koncertową grajac wszystkie regularne utwory z Deathcrush i nowe utwory z De Mysteriis Dom Sathanas. Trasa skończyła się 26.02.1991 koncertem w Lipsku (koncert nagrany 3 dni wcześniej podziwiać można na bootlegu War and Sodomy). Po zakończeniu trasy Mayhem wrócił do komponowania materiału na De Mysteriis Dom Sathanas w domku na skraju lasu, który według legend był nawiedzony przez Diabła, a Dead napisał resztę tekstów. W jednym z wywiadów powiedział ze "Przed samobójstwem powstrzymuje go tylko granie muzki pełnej nienawiści". Nie długo się powstrzymywał 8.04.1991 roku Dead napisał list o treści: "...nie należę do tego świata, JESTEM LEŚNYM DEMONEM i z lasu pochodze. Teraz chcę do lasu wrócić... Pomysł odebrania sobie życia nie zrodził się w mojej głowie ostatnio. Myślaśem juz o tym od kilkunastu lat. Muszę zobaczyć co jest poza...". Potem odurzył się naftą i nożem podciął sobie wszystkie arterie żylne a by śmierć była bardziej spektakularna strzelił sobie z dwururki w głowę. Zginął na miejscu. Kilka godzin później znalazł go Euronymous który nie tylko się nie przestraszył ale ucieszył się ze smierci Deada, gdyż od pewnego czasu nienawidzili się a pozatym Euronymous zawsze chciał zobaczyć zmasakrowane ludzkie zwłoki. Zaraz po swoim znalezisku Euro popedził do miasta gdzie kupił sobie aparat fotograficzny. Reszty nie trzeba się domyślać... Zdjęcia martwego Deada trafiły potem na okładke jednego z najlepszych bootlegów Mayhem Dawn Of Black Hearts. To nie wystarczylo Euronymousowi. Wziął kawałek czaszki Deada i zrobił trzy amulety. Jeden dla siebie, jeden dla Hellhammera który właśnie przyszedł i jeden dla Necrobutchera, który nie zgodził się przyjąc go. Jest teoria, że to właśnie Euronymous zabił Deada gdyż naprawde był do tego zdolny a pozatym nóż leżał NA strzelbie co wskazywało by, że Dead został zastrzelona a potem pociety. Tak czy inaczej Dead stracił zycię ósmego kwietnia. Jako trybut dla niego wydana została płyta Live In Leipzig upamiętniająca ostatni koncert w życiu Szweda. Dead był bardzo złym i pełnym nienawiści satanistą i gdyby Black Circle narodziło się za jego zycia z pewnością kościoły płoneły by nietylko do czasu śmierci Euronymousa. Tak określają go jego najlepsi przyjaciele:
Euronymous: "On był bardzo złym czlowiekiem, Kozłem"
Count Grishnackh:"Tak poznałem Deada osobiście !! Był opętany, antyspołeczny i zły. Tacy właśnie powinni być Black Metalowcy !! Bardzo lubiłem Deada. Lecz go jeszcze spotkam.. już widzę ten zamglony pejzaż, skryty w cieniu poteżnych, ośnierzonych baszt." I nie ważne co kto o nim mówi Dead był legendą jest legendą i będzie legendą i chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się że są lepsi wokaliści to po pewnym czasie okazuje się, ze Dead jest nie zrównany.
 

Powrót do strony głównej