Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


OPINIA

Jako, zarówno ludzie młodzi, jak i starzy, kierujemy się w życiu różnymi opiniami. Coś z góry jest dobre, a coś jest złe... I tak np. tanie spodnie napewno są złe, a oryginalne i drogie to z całą pewnością dobra rzecz... (hehe, strasznie skrajny przykład mi wyszedł...). Nie inaczej jest także w naszym metalowym światku. Kupując płytę, często myślimy o opinii innych. Jeżeli w sklepie widzimy dwie różne, a ktoś powiedział (recenzent, kolega, tato, babcia), że jedna z nich jest 'do dupy', to omijamy ją szerokim łukiem i bierzemy to, co ktoś ocenił jako dobre. Problem polega na tym, że niekiedy możemy na tym stracić, a nie zawsze to, co podoba się komuś innemu, przypadnie do gustu nam, chociaż to przecież oczywiste.

Dla przykładu podam nowe albumy kapelek, uważanych powrzechnie za takie, 'które kiedyś grały dobrze, ale się sprzedały'. I tak jest np. z Mayhem. Owszem, nowy materiał nie jest już tak wysokiego poziomu, jak starsze nagrania, ale czy to oznacza, że nie powinniśmy przynajmniej posłuchać, zobaczyć? A nuż się nam spodoba... Aż szlag trafia, kiedy człowiek nie weźmie nawet do ręki jakiejś płyty, niech będzie już Mayhem, tylko dlatego, że uważana jest za szambo. Gdyby całkowicie podporządkować się z góry ustalonym kryteriom to nie kupiłbyś już żadnej nowej płytki, bo jak twierdzą starzy i posępni metalowcy: "tylko te starsze są naprawdę dobre". Nic, że kiedy powstawały, to ciebie jeszcze nie było na świecie, nic, że wcale nie znasz tej kapeli, ważne, żeby wyglądać i rozumować jak inni, prawda? Doświadczyłem już czegoś podobnego, kiedy posłyszałem, jakoby "Destroyer..." Bathory jest powszechnie opluwany i unikałem go, ale któregoś dnia wydałem te 15zł na kasetę i... i wcale nie żałowałem. Na odwrót było zaś z Dark Futerał, bo rozczarowałem się trochę płytką "Vobiscum Sathanas", powszechnie uznawaną przecież, za prze-świetną...

Ach.. pozostaje jeszcze kwestia tzw. komercyjnych kapel, tzn. takich, które od początku uznawano za komercyjne... Do takiej grupy przyjęło się zaliczać nie-sławne "Kredki" (Cradle of Flith), czy, opisywany wcześniej, przez kolegę Skogen'a "Dimmu Borgir". Część ludzi, która wyraża się nieprzychylnie na temat tych zespołów nigdy nie słyszała chociaż jednej płyty (ja jednak słyszałem i nie ciągnie mnie zazbytnio, aby zrobić to ponownie)... I tu nasuwa się pytanie: "Czy gdyby te kapelki nie poszły drogą pieniądza, to czy podobała by ci się ich muzyka?", albo inaczej, "Czy jeżeli ta kapela nazywała by się np. Emperor, to czy podobała by ci się ich muzyka?". Być może tak, chociaż na pewno nikt nie przyzna publicznie słuszności mojej wypowiedzi... Ile wtedy było by fanów "Kredek", czy "Burgerów"? Cholera bierze, kiedy człowieka, który słucha wyżej wymienionych *z góry* uważa się za pozera. Pół biedy, jak taki knyp coś napyskuje w księdze gości, albo założy stronę internetową ogólnie o black metalu - gnoić takich!! Ale niech ci, którym się to naprawdę podoba, słuchają bez wstydu i na zdrowie niech im to wyjdzie! Oczywiście nie chcę tutaj bronić osobników, którzy szpanują, że słuchają blacku, a w ich repertuarze znajdują się tylko te nieszczęsne "kolorowe Kredki", albo te "wymiotne (bez urazy) Burgery", ale 'szpanerów' nigdy nie zabraknie... Jedynym dobrym sposobem na walkę z takimi, to ignorancja. Jeżeli nie będziemy zwracać na takich uwagi, zobaczą, że budzą w naszych oczach tylko litość, to może przemyślą sprawę...

Ogólnie, jeżeli by być wiernym tradycji, to śmiało można stwierdzić, że "true" black metal umarł, a scena, określana takim właśnie mianem dawno runęła. Można by pod to podciągnąć śmierć Euronymousa, wszakże potem jakoś wszystko było ucichło, a Ziemia poroniła... Nie, nie stosujmy aż tak kontrowersyjnych zestawień... 
Teraz wszystko kręci się wokół NS, Hitlera, poganizmu, nacjonalizmu, a nikt nie widzi, że pojęcia takie jak 'narodowy socjalizm', są sprzeczne z ideą polskiego nacjonalizmu. Ech.. w tej chwili można rzec, że każdy poganin jest podejrzanym, a nikt nie próbuje nawet zauważyć, że są jeszcze prawdziwi (chociaż garstka), którzy wciąż jednak pozostają w ukryciu. 

Uh... troszkę się zagalopowałem, bo temat tego arta, to nie 'trend'. Chociaż tu także można zauważyć zbieżności. Każdy mądzrzejszy zapewne je dostrzeże, więc nie widzę sensu wałkować tutaj tego, tylko wszystko jeszcze raz przemyśleć...

/ Gotterdamerung /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site