Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Samael - coś starego...

Tak sobie ostatnio słuchałem "Worship Him" Samaela i w pewnym momencie dotarło do mnie, że przecież od wydania ostatniego krążka zespołu - "Eternal" minęło już kilka ładnych lat. Co istotne, przez te kilka lat jakoś specjalnie nie dążyłem do tego, by dowiedzieć się co w obozie Szwajcarów słychać. I co gorsza, nie czuję z tego powodu specjalnej skruchy.
Samael uderzył we mnie wspomnianym już "Worship Him" wiele lat temu, zapewne wielu także może powiedzieć to samo. Jak ważny dla black metalu był to album, nie muszę chyba nikogo przekonywać. To, że dziś wielu młodym metalom wydaje się, że to MayheM i Burzum stworzyły black metal, jest winą jedynie tego, że Samael od pewnego czasu odciął sie od sceny, która go wydała. Ale o tym będzie później. Ważne jest tylko to, że ci, którzy jeszcze nie słuchali "Worship Him" powinni nadrobić zaległości i to w trybie natychmiastowym. Muzycznie jak i lirycznie to po prostu znakomity black metalowy album. Tekst utworu tytułowego był przez długie lata, choć brzmi to może i naiwnie, moim swego rodzaju credo życiowym. Ale to teraz nieistotne.
Samael od samego poczatku miał silne poparcie w naszym kraju. Powiedziałbym, że o ile dziś wielu o nich zapomniało, tak kiedyś byli bardziej poważani niż wielu norweskich "królów podziemia". Grali u nas często i to od samego początku, występy u ich boku zaliczali m.in. Imperator i Vader. Ba, już na początku lat dziewiędziesiątych polska blackowa horda - Pandemonium nagrała cover "Into the Pentagram" na swym debiutanckim demo. A to o czymś świadczy...
"Blood Ritual" ma status płyty równie kultowej co pierwszy album. Czuję się jednak w obowiązku zaznaczyć, co rozumiem pod pojęciem albumu kultowego. Niekoniecznie musi to być rzecz szeroko znana, ważna jest natomiast recepcja płyty, zwłaszcza po dłuższym okresie czasu. Muzycznie ta płyta broni się dziś nawet lepiej niż "Worship Him" , gdyż zespół poprawił warsztat, produkcja jest nieco klarowniejsza a i muzyka bardziej urozmaicona. Klawiszy przybyło, ale nadal nie są one czymś co narzucałoby klimat muzyce.
Oba te albumy zostały później wydane na płycie "Samael 1987 - 1992" i w tej formie są najłatwiej dostępne. 
Aż żal pisać poniższe słowa...
Żadna z później wydanych płyt nie przekonała mnie już muzycznie. O ile "Ceremony of Opposities" dziś odbieram nieco lepiej niż w momencie jej wydania, to już "Passage" i "Eternal", pomijając pomniejsze wydawnictwa, nazwałbym inną muzyką innego zespołu. Wcale nie gorszego, ale po prostu innego, nie mającego z black metalem wiele wspólnego. Elektronika, klawisze, sample, loopy, skrecze - cała ta "nowoczesność" jakoś w Samaelowskim wydaniu nigdy do mnie nie przemówiła, inaczej niż w przypadku Ulver, którego to nawet najbardziej radykalne pomysły odpowiadały mi do tej pory w stu procentach. Ale to już mój problem.
Po wydaniu "Eternal" zespół zamilkł. Zagrali kilka koncertów, ale stosunkowo szybko o zespole zrobiło się cicho. Dopiero gdzieś tam usłyszałem, że procesują się z wytwórnią, a niedawno doszło do mnie, że proces przegrali i że nowa płyta ukaże się w przyszłym roku pod szyldem Century Media. 
Prawdę powiedziawszy nie wiem, czy ją kupię. Samael lubiłem za pierwsze dokonania i nie ma to nic wspólnego z pseudokultowością na zasadzie "tylko pierwsze płyty i demówki". Po prostu muzyka z późniejszych wydawnictw już do mnie nie przemawiała. Oddając zespołowi sprawiedliwość, na koncertach pozostali znakomici, i pomimo pewnych wpadek jak na przykład koncert na Metalmani w 1994, kiedy to mimo dobrego grania zignorowano zupełnie maniaków domagających się głośno "Into the Pentagram" czy w 1998, kiedy po dwóch, zdaje mi się, kawałkach padł sprzęt, Samael na koncertach przez te wszystkie lata bronił się często lepiej niż na płytach.
I tak zbliżam się ku końcowi moich Samaelowskich rozważań. Może najlepiej by było, gdybym w ogóle nie wspominał już o tym zespole, ale "He is the life, he is death" jak to kiedyś Vorphalack napisał. Samael pozostanie wielki, a mam nadzieję, że nowe wydawnictwo zespołu mnie przekona, bo raczej głupio życzyć sobie ukazania się słabej płyty. No chyba, że jest się muzykiem Gontyna Kry i myśli się o nowej płycie Behemoth.

 / Darklich /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site