Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Dark Tranquillity, Rotting Christ, Enslaved 
Warszawa, Proxima, 5.10.2002

Nigdy nie lubiłem Warszawy. Klimat tego miasta działa mi na nerwy. Ale kiedy ma się do wyboru jazdę do Warszawy albo do Krakowa, sprawa jest jasna, mimo że królewskie miasto bije naszą wiochowatą stolicę klimatem na głową. Jazda kilka godzin a pół dnia spędzone w pociagu to istotna róznica.

Juz od początku uważałem, że kolejność zespołów jest największą pomyłką organizatora. Nie to,żebym miał coś do Dark Tranquillity, ale na Odyna ! Enslaved jako pierwsi ?! Kto to wymyślił ?
Nie mniej Norwedzy nie przejęli się chyba tym specjalnie. Zaznaczę tu, że to własnie na nich wybrałem się do Warszawy przede wszystkim. Christ Agony już kiedyś widziałem, zaś do Szwedów mam stosunek z lekka ambiwalentny.
Koncert zaczął się punktualnie i już kilka minut po czwartej na scenie poajwili się Enslaved. Wyraźnie nie przejęci tym, że muszą grać przed kimś, dali znakomity koncert, podczas którego przedstawili przekrój przez całą swoją twórczość. Ucieszyło mnie to, gdyż obawiałem się, że muzycy mogą chcieć nam zafundować promocję swoich ostatnich krążków. Ale słychać było, że Enslaved wcale nie ma zamiaru odcianać się od swoich korzeni. I tak dostaliśmy "Salegt i Skogen Bortenfor" ze splitu z Emperor, na którym znalazł się materiał Enslaved pt. "Hordanes Land". Przyznam, że kiedy usłyszałem ten kawałek, to popczułem coś dziwnego. Jakaś magia, urok wspomnień, czar dawnych czasów. Chyba tak trzeba nazwać. Kult. Były oczywiście inne utwory, w tym znakomity "Jotunblod" z "Frost".W ogóle z "Frost" poszły chyba ze trzy kawałki. Ale nie mogło przecież zabraknąć nowych kompozycji. Choć bardzo lubię rock progresywny, zdziwiło mnie niezmiernie kiedy na poprzednim albumie Norwedzy poszli w tym kierunku. Co prawda nie uważam, by "Monumension" był złym albumem, ale mam wrażenie, że jest to płyta, która powstała jakby na marginesie zasadniczej twórczości Enslaved. Tym bardziej, że najnowsze kompozycje to jakby powrót do nieco wcześniejszego, bardziej agresywnego grania. ALe nie, żeby było źle. Taki utwory jak "The Voices" czy "The Convoys To Nothingness" zabrzmiały naprawdę nieźle. Dodatkowo zagrany cover life metalowców a Autopsy "Retribution For The Dead" także nieźle rozgrzał publiczność. Znakomity koncert zespołu z pierwszej ligi norweskiego black metalu.

Rotting Christ to zespół, do którego miałem zawsze sentyment. Kiedyś "Mighty Contact" wywołał na mnie bardzo pozytywne wrażenie. I choć ostatnie dokonania Greków średnio mi odpowiadały, to ostatnia płyta brzmi ciekawiej, co być może dobrze rokuje na przyszłość, choć nie chciałbym tu ssnuć hurraoptymistycznych prognoz.
Zaczęli od dobrego, długiego "In Domine Sathana". Wspaniały początek, a i reszta koncertu okazała się dowodem na to, że Gnijący Chrystus jest w znakomitej formie. Tym bardziej, że podobnie jak w przypadku Enslaved, Grecy także pamiętali, że na ich koncerty przychodzą ludzie, którzy poznali ich juz przy okazji "Mighty Contact". Z tego krążka poszły "The Sign Of Evil Existence" i "Fgmenth, Thy gift". Pomiedzy nie wpleciono utwory z "Triarchy Of The Lost Lovers". Z przyjemnością zaznaczę, że to właśnie stare utwory wzbudziły największy entuzjazm publiki. Kończący całość "Under The Name Of The Legion" przypomniał mi, że to niestety nie oni są gwiazdą wieczoru. 

Właściwie to koncert Dark Tranquillity mógłbym pominąć. Po pierwsze dlatego, że ominęła mnie jego końcówka, po drugie dlatego, że zespół ten nie należy do moich faworytów. Nie napiszę jednak, że był to zły koncert. Choć muzycznie mnie nie zachwycał, to widać było, że miłośnicy muzyki tego zespołu byli zadowoleni. Jedynie nie udało się wyprosić niczego z płyty "Skydancer". Świadczy to niezbyt pozytywnie o "gwiazdach" z Dark Tranquilllity, które wstydzą się swoich starych nagrań. Niezbyt dobrze wypadli pod tym względem na tle poprzedników.
Za to plus dałbym Szwedom za zachowanie sceniczne. Pełen luz, młyny, wokalista biegający po całej scenie - tu wypadli chyba najlepiej ze wszystkich występujących tego wieczoru zespołów. No ale nie to w końcu jest najważniejsze. 

Podsumowując, wszystkie trzy zespoły dały dobre koncerty. Choć przyznam, że wolałbym, by jako trzeci wystąpił jakiś ciekawszy zespół, ale to w końcu nie ja jestem organizatorem. Ogólnie jednak było dobrze. Czasami nawet bardzo dobrze.

/ Darklich

Powrót do strony głównej