Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Quo Vadis Bathory?

Bathory nagrał drugą już w tym roku płytę. Właściwie to i nawet można by powiedzieć, że trzecią, gdyby doliczyć składankę "Katalog". Za młody jestem, bym mógł opowiadać, jak to z niecierpliwością czekałem, aż "Return..." pojawi się w sklepach. Moja przygoda z Bathory zaczęła się od Hammerheart" i szła przez Twillight", "Octagon", "Requiem", "Blood on Ice" aż do "Destroyer'a...". Były załamania ( te dwie "trashowe" płyty ) były i piękne powroty ( vide "Blood on Ice" ). Kiedy więc ukazał się "Destroyer of Worlds", płyta wyczekiwana przez lata, kupiłem ją niemal natychmiast. I chyba zbyt wiele oczekiwań sprawiło, że wyobrażałem sobie, iż Bathory nagra nie wiadomo jak wspaniały album. Apetytu dodała rzucona nieco wcześniej piosenka "Lake of Fire".
Tymczasem "Destroyer of Worlds" to coś, czego do dziś nie mogę rozgryźć. Juz słyszałem, że to niby kolejny zbiór odrzutów, tyle, że głupio było to nazwać następnym "Jubileum" więc wyszła niby płyta studyjna. Nie przychylałbym się jednoznacznie do tej opini, choć kto tam Quorhtona wie, może postanowił zażartować sobie z fanów w ten osobliwy sposób. Do dziś słucham sobie jedynie początku tego albumu. To co się tam dzieje dalej, to coś co wolałbym by w ogóle nie zaistniało.
Podobno czas leczy rany. Może i tak jest. Postarałem się dosyć szybko zapomnieć o nieszczęsnym "Niszczycielu" i o odrodzonym Bathory. Kilka miesięcy później pojawił się "Katalog". Kiedy okazało się, ze nie ma na nim nic nowego to nawet ucieszyłem się, gdyż nie czułem się zobligowany do wydawania kasy na płytę, z której wszystkie utwory i tak już mam. A sytuacja, w której trzeba zdobyć pięć dych na składankę z jednym nowym utworem to coś, co denerwuje chyba każdego z nas. Tu sytuacja była czysta: nic nowego - kto zna, nie kupuje.
A wkrótce potem nadeszła wiadomość: Bahory nagrywa nową płytę ! Pierwszą moją reakcją były słowa "Po co ?". Przez dłuższy czas pozostawałem w niewiedzy, aż w końcu ściągnąłem sobie ze strony Black Mark mix kilku utworów z nowej płyty. 
Intro jest świetne, ale nauczony doświadczeniem "Destroyer'a" wolałem poczekać dalej. Gitary przyłoiły i zaczął się nawet ciekawy, szybki kawałek. Po nim jakiś "hammerheartowy" fragment. A dalej niestety coś co chyba ma być "nowym Bathory" a'la "Destroyer". Znowu przerwa i akustyczna ballada w starym, pięknym stylu. Od razu przypałętał się tytuł "Ravens". Super ! Dalej jest może trochę gorzej, ale nie tak źle. Słychać, że Quorthon wyciągnął wnioski, i nagrał bardziej tradycyjną płytę. I choć są jeszcze fragmenty, które przywodzą na myśl ostatnie porażki Bathory, to trzeba będzie poczekać na całą płytę, by wydać wyrok. Bo ten mix robi apetyt na, być może, niezły album. Oby nie był to znowu tylko apetyt.
Dotarła też do mnie informacja, że album zatytułowany "Nordland part I" ma się ukazać już pod koniec listopada. Zaś już w styczniu 2003 wyjdzie "Nordland part II". Nie wiem skąd nagle wzięła się taka artystyczna płodność Quorthona. Czyżby "Destoyer..." okazał się dla niego jakimś katharsis twórczym i teraz będzie nam trzaskał płytę za płytą ? A może chce wydać wszystkie swoje stare, niepublikowane utwory ( ma ich grubo ponad 100 ) i ładuje je kolejno na albumy, a ludzie myślą, że to nowa muzyka Bathory ? Właściwie to nie wiem. Mam tylko nadzieję, że oba "Nordlandy" okażą się warte legendy szyldu po jakim zostaną wydane. I że ten 2002 rok, niezbyt szczęśliwie dla Bathory rozpoczęty, zostanie dobrze zakończony. Czego sobie jak i wszystkim życzy,

 / Darklich /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site