Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Posericon

Jak wieść gminna niesie, Satyricon podpisał papiery z EMI. Właściwie to dla wielu zapewne dobra wiadomość. Słyszałem już opinie, że dzięki temu black metal stanie się popularniejszy i wyjdzie z dołka, w który wpadł pod koniec lat dziewiędziesiątych XX wieku. Czy naprawdę jest to nam potrzebne ? Wielu z tych, którzy tak twierdzą to dzieciaki, które nie pamiętają czasów wszechobecnego black metalowego trendu. Setki bzdurnych kapel, idiotycznych wywiadów, beznadziejnych demówek - to wszystko było wtedy udziałem sceny. A co ważniejsze, ów trend sprawił, że nagle pojawiły sie tysiące "maniaków" tego gatunku. Nie musze chyba wspominać, że byli to zwyczajni pozerzy, o których więcej nie warto mówić. No ale odbiegłem od tematu. Te tysiące ludzi oklaskujące Satyricon w Roskilde ( bo i tam w tym roku wystąpił ) po prostu dobrze się bawiły. Wątpię, by wielu z nich obchodziła muzyka Norwegów. W każdym razie mam taką nadzieję. Bo kolejne tabuny szczyli, które nagle dojdą do wniosku, że black metal jest fajny, i jeszcze fajniej samemu byłoby mieć taki zespół, to najgorsza z możliwych perspektyw. Setki groźnych małolatów w bluzkach Behemoth w zupełności wystarczają. Chyba, że komuś tego mało ?
Satyricon dość szybko przestał zgrywać zespół z podziemia. Mimo tego chłopaki zawsze starali się być wierni pewnym podziemnym założeniom. Toteż słusznie wielu może odebrać sam fakt podpisania kontraktu z wielką firmą jako zwyczajną zdradę. I będzie w tym sporo racji, choć sam Satyr twierdzi, że to co zrobił to "wielki krok dla sceny black metalowej". Z pewnością. Że pieniądze zawsze wygrywają w starciu z uczciwością i wiernością nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Ale zaraz, nie zwykłem przecież rzucać oskarżeń bez dowodu. Oto więc i dowód: Mystic mag. 7/99, wywiad z Satyricon, strona 38, pierwsze pytanie. Celowo wybrałem ten fragment, gdyż jest on stosunkowo nieodległy w czasie i powinien być łatwo dostępny dla wszystkich zainteresowanych. Radzę uważnie przczytać odpowiedź, a wszystko będzie jasne. Wystarczająco jasne, by znany i ceniony zespół black metalowy spisać na straty jako zdrajców. I choć nigdy nie byłem zbyt hojny w szafowaniu tym określeniem, tu pasuje ono jak ulał. 
Oczywiście, może warto wpierw posłuchać nowej płyty. Nie jestem jakimś maniakiem Satyricon, ale przynaję, "The Forest is My Throne" czy "Dark Medival Times" to były całkiem niezłe płyty, których i dziś słucha się dobrze. Wiem, ktoś powie kult i tak dalej. Nieprawda, nigdy nie traktowałem Satyricon jako zespołu kultowego w takim samym stopniu jak powiedzmy, MayheM. To był po prostu dobry zespół. A jakieś elektroniczne cuda - niewidy, czy udział w nagraniu "Wulkanu" Ani Garbarek ( jazzmanki ) to z pewnością coś, na co niecierpliwie czekają wszyscy maniacy black metalu. I co teraz... Właściwie resztę dopowie przyszłość. I mam nadzieję, że jednak będzie dobrze. Że Satyricon zostanie wykopany z Iemaja już po "Volcano", które się w ogóle nie sprzeda, że nowego trendu nie będzie, i że wszystko kiedyś wróci do starych dobrych czasów. You may say I'm a dreamer...

ps. Swoją drogą ciekawe, czy Satyr załatwi kontrakty Z EMi Khold, Thorns albo Darkthrone...

 / Darklich /

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site