Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Podsumowanie.

Ludzie lubią podsumowania. Najlepszym tego dowodem są różnego rodzaju nagrody w rodzaju Grammy czy MTV Awards. Czasopisma muzyczne, zdając sobie z tego sprawę zawsze pod koniec roku ogłaszają plebiscyty na najlepszy zespół roku, płytę roku, itp. O ile sam fakt takich podsumowań można traktować jako przegląd gustów muzycznych oraz skrót dla tych, którzy na bierząco nie śledzą tego, co się dzieje na rynku, tak w Polsce sprawa ta wygląda dość szczególnie. Dlaczego ?
Otóż w naszym pięknym kraju pisma zajmujące się muzyką rockową i metalową to w 90 % pisma związane z konkretnymi firmami. Jedynym wyjątkiem jest ( był ? ) "Tylko Rock" bez kozery zresztą przez długie lata jedyne poważnie traktowane tego typu czasopismo na rynku. W "Tylko Rocku" też ogłaszano podsumowania. Zarówno te coroczne jak i o szerszym zakresie, jak "40 Najważniejszych Płyt Polskiego Rocka" na 40 rocznicę powstania tej muzyki albo tez i "Sto Najważniejszych Płyt w Historii Rocka". Ten drugi plebiscyt wyróżniał się z pośród wielu podobnych tym, że wyboru dokonali polscy muzycy rockowi i metalowi. I choć trudno nazwać rezulat końcowy zaskakującym to trudno mu odmówić obiektywizmu. Każdy czytelnik mógł wziąść do ręki stare numery gazety, posprawdzać wypowiedzi danych muzyków i przekonać się, że podsumowanie zostało rzetelnie przygotowane i przeprowadzone.
Pisma metalowe, które wiążą się z firmami muzycznymi, powinne robić wszystko, by odwrócić od siebie podejrzenia o wpływ pryncypałów na ich niezależność. Niestety, sytaucja, która istnieje na całym świecie, nie dotyczy Polski. Nie będę tu pisał o podsumowaniach rocznych, gdzie zawsze najlepsze płyty wydają te zespoły, które akurat w tym roku wydawała dana firma. Może się w końcu czasem zdarzyć, że czytelnicy wybiorą właśnię taką a nie inną płytę. Ciekawsze są podsumowania obejmujące swym zasięgiem szerszy zakres czasu.
Dwa lata temu w "Mystic magazine" ( z czym związany jest ten periodyk mówi już jego nazwa ) ukazało się "Podsumowanie Dekad 1980 - 2000". O tym, że zamiast "dekad" czyli "dzisięcioleci" lepiej było napisać "dwudziestolecia" wspominać nie warto. Znacznie ciekawsze były wyniki. "Osobowością Dekad 1980 - 2000" został Rob Halford. To, że całkiem niedawno Mystic wydał jego solową płytę należy chyba traktować jako zbieg okoliczności. Biorąc pod uwagę jego działalność "artystyczną" w latach 1990 - 2000 zdziwienie bierze, że awansował do roli osobowości dwudziestolecia wg. czytelników Mystic, których średnia wieku wynosi około 17 lat, trudno więc wyobrażać sobie, by z wypiekami na policzkach kupowali "Painkiller" czy "British Steel" w momencie pojawiania się tych albumów, zaczytywali się wywiadami z Halfordem z tamtych lat i chodzili na koncery Judas Priest w czasach kiedy Rod dawał gardła w tym zespole. Ale może przyznanie się do gejostwa to wyczyn nobilitujący na tyle, że Rob zasłużył na ten zaszczytny tytuł.
Podobną ciekawostką było drugie miejsce Black Sabbath w kategorii "Najlpeszy Zespół 1980 - 2000". Za co ? Za "Tyr" ? Za "Headless Cross" ? Nagranie jednej wielkiej płyty ( "Dehumanizer" ) nie nobilituje chyba aż tak zespołu. A może głosującym wydawało się, żę "Black Sabbath" albo "Vol. 4" powstały w latach osiemdziesiątych ? Nie wiem. Ale z pewnością tych 266 głosujących na Black Sabbath wiedziało lepiej. 
No właśnie. Mystic miał odwagę podać ilu ludzi głosowało na kogo. Bo choć nie mam zamiaru odbierać prawa do wielkości płycie "Reign in Blood", to dziwi mnie nieco, że głosowało na nią 254 fanów, podczas gdy na "Master of Puppets" padły tylko 102 głosy. No, ale Mystic wydaje Slayera, a nie Metallicę.
Metallicę wydaje za to Metal Mind. Jego organ prasowy - Metal Hammer był już niejednokrotnie oskarżany o wszystko - stronniczość, popieranie interesów firmy, partykularyzm, brak profesjonalizmu itp. Ten właśnie Metal Hammer ogłosił ankietę na "50 Najlepszych Płyt wg. Czytelników Metal Hammer". Choć wg oficjalnych zapowiedzi miało to być podsumowanie tego wszystkiego, co najlepsze w rocku i metalu, to na dłuższą metę pachniało próbą podniesienia sprzedawalności pisma, bo jak wspomniałem na początku: człowiek lubi podsumowania. Czekania było trochę, aż w końcu w czterech numerach opublikowano ów "best of" już pod nazwą "200 Najlepszych Płyt wg. Czytelników Metal Hammer".
Od początku niektórzy twierdzili, że wyjdzie z tego lipa. Sam fakt nie podania liczby głosujących na całość plebiscytu jak i na poszczególne płyty może budzić wątpliwości. "Młotki" tłumaczyły, że przyszło tyle listów, że z "50 Najważniejszych Płyt..." zrobiło się 200. Może po prostu z listów okazało się, że ludzie nie chcą tylko "50 Najważniejszych Płyt jakie Wydał Metal Mind" ?
Gdyby jedynie opublikowano wyniki z podanymi głosami, cała sprawa rozeszła by się po kościach. Ale że każdej z płyt towarzyszyła recenzja takich "fachowców" jak Jastrzębski czy Świtała cały plebiscyt szybko okazał się w niemałej części rockowym kabaretem ( nie mylić z twórczością Franka Zappy czy Madness ). 
Gdybym chciał wytknąć tu wszystkie dostrzeżone błędy, powstał by długaśny elaborat. Niemniej kilka co ciekawszych "dowodów profesjonalizmu" wytknąć warto.
Trudno się czepiać recenzji klasycznych płyt rockowych. Pisano o nich tyle razy, że błędy zdążono skrygować. W efekcie recenzje Deep Purple, Sabbath czy Ozzy'ego nie rażą. I choć dowiadujemy się, że w "I'm in love with my car" z płyty "A Night at the Opera" Queen ( pozycja 118 ) śpiewa Brian May ( faktycznie śpiewa tam Roger Taylor ) to jednak można śmiało napisać, że im starsza płyta tym lepiej opisana. To samo dotyczy większości płyt Iron Maiden. Większości...
No właśnie. Na 155 miejscu znalazła się "Virual IX" . Wiem, że nie jest to najlepsza płyta Ironów, ale tego wyboru dokonywali ( podobno ) czytelnicy. Piszący więc powinien uszanować wybór i napisać co takiego na płycie mogło sie ludziom spodobać. Wielu by tak zrobiło. Ale nie p. Jastrzębski. "Utwory są monotonne i nie skłamię, jeśli powiem, że nudzą a nawet przytłaczają (...) Virtual XI jest jedną z najsłabszych płyt (...) Iron Maiden". Czyli patrzcie, wy głupi czytelnicy ! Nie wiecie co dobre ! Ale Jastrzębski wie lepiej. Wie także, że "początkowo muzyka The Gathering inspirowana była twórczością Celtic Frost i Hellhammer" ( pozycja 171 The Gathering "How to Measure the Planet". Ciekawe...
A że w Bathory wg. ww. "dziennikarza" śpiewał Quarthon ( pozycja 136 Bathory "Blood on Ice" ) to już zupełmnie inna sprawa.
Jednak wracając do Bathory. Otóż z recenzji numer 145 dotyczącej płyty "Hammerheart" mozna się dowiedzieć, że lider raz nazywa się Quarthon a raz Quorthon. Jastrząb był chociaż konsekwentny... Ale cóz jeszcze ?! Otóz okazuje się, że na tej płycie dominują powolne tempa, które są charakterystyczne dla całego dorobku Bathory. Ciekawe, gdzie na "jedynce" albo na "Octagon" Świtała ( bo on to napisał ) owe tempa słyszał ? Reaktor Świtała doszukał się natomiast black metalu w "Blackwater Park" Opeth ( pozycja 114 ). Fakt szatańskiego bluźnierstwa jakim są anioły w tenisówkach ( "Heaven and Hell" Black Sabbath pozycaj 104 ) pominę milczeniem. To samo dotyczy tak niezwykle oryginalnego i trendotwórczego zespołu jakim niewątpliwie jest Linkin Park ( "Hybrid Theory" pozycja 106 ).
Wracając jednak do Jastrzębskiego. Błysnął swym profesjonalizmem opisują muzykę Cradle of Filth jako "bezprecedesjonalny black gothic romantic metal" ( "Midian" pozycja 45 ). Nie ważne jak bardzo "bezprecedesjonalny" jest Cradle of Filth, ciekawoską jest to, że opisując najciekawsze jego zdaniem momenty płyty, Jastrząb wymienia "At the Gates of Midian" czy "Cretures That Kissed in Cold Mirrors" czyli intra. To, że intra te "to prawdziwe muzyczne dzieła sztuki, zaszczepiające artyzm będący swoistą awangardą baśni o miłości i nienawiści" wiedzą chyba wszyscy. Tak samo wszyscy wiedzą, że okładka płyty Manowar "Kings of Metal" ( pozycja 48 ) jest identyczna z najnowszą "Warriors of the World United". 
Ciekawe, że dziennikarska śmietanka z Metal Hammera nie jest jednak zgodna co do pierwszej polskiej płyty heavy metalowej. Bo raz okazuje się, że jest nią "Live" TSA ( pozycja 157 ) a raz, że jednak heavy metal dało Polsce Turbo "Kawalerią Szatana" ( pozycja 30 ). Podobny dylemat obowiązuje w stosunku do ostatniego wielkiego albumu Metallici. Podobno Metallica skończyła się juz na "...And Justice for All" ( pozycja 8 ) choć na miejscu czwartym znajduje się ostania wielka płyta zespołu - "Metallica" czyli słynny "Czarny Album". 
Podobnych kiksów w całym zestawieniu jest znacznie więcej. Jednak wymienianie ich wszystkich było by stratą czasu. Dodać warto natomiast kilka innych ciekawych faktów związanych z tym "plebiscytem". Dziwi, a i zastanawia brak liczby głosujących. Czyżby głosy nie ułożyły sie po myśli katowickiej hordy i należało je nieco "poprawić" ? O tym, że gros płyt metalowych wystepująych w tym notowaniu to rzeczy sprzedawane w Polsce przez Metal Mind wie każdy, kto dokładnie porówna katalog firmy z listą "200 Najlepszych Płyt wg. Czytelników Metal Hammer". Reszta to rzeczy wydane przez "majorsów" a pojedyncze przypadki płyt, których pominąć nie można było stanowią wyjątki potwierdzające regułę. Bo fakt całkowitego niemalże olania black metalu, gothic rocka, metalu eksperymentalnego i tym podobnych, świadczy o "profesjonaliźmie" redakcji M.H. A jeśli wyniki ankiety w jakimś stopniu odzwierciedlają poglądy czytelników, to znaczy, że periodyk ów czytają emeryci i starzy trashowcy.

Darklich

Powrót do strony głównej

Black Metal & Dark Poetry Sui-Site