Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Selbstmord "Spectre o Hate"
Old Legend Prod.


Oto druga płyta naszych ulubieńców ze Świdnicy Śląskiej. Wydawcą ponownie jest Old Legend Prod. Najwidoczniej szefowie tej wytwórni uwierzyli w swoich podopiecznych i po kiepskim debiucie dali im jeszcze jedną szansę. Tym razem do akcji wkroczył nie kto inny jak sam król naszego podziemia nsbm czyli Rob Darken, który zajął się miksami tej płytki. Coż... Mają solidne plecy ale czy to wystarczy?
A więc przejdźmy do samej zawartości krążka. Na początek wita nas zdecydowanie przydługie aczkolwiek całkiem przyzwoite intro (może sam Darken im to skomponował?) nawiązujące do stylistyki dark ambient. A dalej? Cóż, słychać postęp w muzyce Selbstmord. Panowie podszkolili się trochę w grze na instrumentach, technicznie jest już znacznie lepiej i choć nadal prezentują raczej niski poziom nie jest to już taka żenada jak w przypadku debiutu. Także w kwestii brzmieniowej jest lepiej. Stało się ono bardziej klarowne i przystępne aczkolwiek nadal surowe. Sama muzyka także uległa lekkiej metamorfozie. Jest w niej więcej jadu, furii, ekstremy. Totalna nienawiść i ciemność to słowa idealnie oddające charakter muzyki i tekstów umieszczonych na tej płycie. Riffy już nie są takie banalne i infantylne a przy tym bardziej skomplikowane i potężniejsze. Jest tu sporo zmian tęp, nieoczekiwanych zwrotów akcji. O piekło lepsze w porównaniu z debiutem wokale niosą ze sobą ogromną dawkę histerii i gniewu. W ogóle "Spectre of Hate" jest płytą dużo szybszą i agrsywniejszą niż "Some day whole world...". W kwestii braku oryginalności nie zmieniło się absolutnie nic. Nadal mamy do czynienia z bezmyślnym kopiowaniem "norweskich mistrzów". Jednakże rzadziej słychać tu echa Darkthrone i Gorgoroth a częściej wczesnego Immortal czy Marduk. Płyta ta stylistycznie bardzo kojarzy mi się ze skądinąd z całkiem przyzwoitym debiutem szydłowieckiego Belfegor (czego nie można powiedzieć o ich drugiej płycie hehe). Z tym, że Belfegor jednak z większą klasą i polotem dokonał plagiatu nordyckich tuzów. Tak czy owak Selbstmord bardzo mnie zaskoczył swoim uporem i konsekwencją w dążeniu do celu. Nie popadli w stagnację i samouwielbienie jak to często ma miejsce w przypadku hord nsbm ale rozwinęli się zarówno muzycznie jak i tekstowo ( tak, tak! Jest mniej pierdzenia o "semickiej zarazie" a więcej blackowego jadu i nienawiści). 
Gwoli podsumowania, "Spectre of Hate" jest płytą dużo lepszą niż fatalny debiut "Some day whole world...". Zespół się rozwija a to się ceni. Być może kiedyś stworzą coś co wybije się ponad ogólnie panującą miernotę i wtórność... Póki co nadal postrzegam ich jako zwykłą, przeciętną kapelę jakich wiele zarówno na polskiej jaki i światowej scenie black metal. Jeśli ktoś ma za dużo kasy i lubuje się w takich klimatach może to kupić choć ja nie polecam bo w tej kategorii wagowej jest po prostu wielu lepszych od Selbstmord. Reszta niech sobie daruje. Ja natomiast zamiast marnować czas i pieniądze na kolejną kalkę Marduk wolę posłuchać sobie kolejny raz "Opus Nocturne"... 

/ Goatlord /

Powrót do strony głównej