Las o Zmierzchu - www.df.glt.pl Black Metal

Aktualizacje


Selbstmord "Some day the whole world..."
Old Legend Productions

Polska scena NS Black Metal zawsze była gówniana. Ilość nigdy nie przeszła w jakość a wtórność, miernota i przeciętność są absolutną normą po przekroczeniu, której stajesz się zdrajcą i tracisz przydomek "kultowy"( vide Behemoth, który górował zawsze zarówno muzycznie jak i intelektualnie nad całym tym motłochem).Scena ta zawsze była nędzną kopią sceny norweskiej, której de facto nigdy nie dorastała nawet do pięt. Oczywiście w kwestii czysto muzycznej są wyjątki od tej reguły jak choćby Graveland, Gontyna Kry czy Kataxu, ale w głównej mierze cała scena to zbieranina kompletnych oszołomów, którzy o komponowaniu i graniu muzyki nie mają bladego pojęcia a ich pseudo intelektualne wywody mogą rozśmieszyć nawet największego ponuraka...
Takim właśnie tworem jest bohater niniejszej recenzji czyli Selbstmord i ich debiutanckie dzieło zatytułowane "Some day the whole world...will belong to us". Już sam tytuł napawa mnie grozą, bo jeśli świat będzie należał w przyszłości do takich jak oni to ja chcę umrzeć...Hordę tworzy dwóch dzielnych, aryjskich wojowników (Kajko i Kokosz hehe) ukrytych pod pseudonimami Necro (vokal) i Diathyrron (drums). Nasi rodacy rzępolą szybki, brutalny oraz agresywny aczkolwiek nie pozbawiony nutki melodyki black metal, nie będący niczym innym jak tylko żałosną kopią Darkthrone czy Gorgoroth. Nowatorstwo, oryginalność, nieszablonowość to słowa mające się nijak do muzyki Selbstmord. Banalne, prostackie riffy, naiwne melodyjki rodem z za krzaka paproci składają się na prymitywne, nudne kompozycje. Nie dzieje się w nich kompletnie nic. Warsztat techniczny, opanowanie instrumentów są na bardzo niskim poziomie. Innymi słowy kompletna indolencja muzyczna, która może w przypadku taśmy demo byłaby zrozumiała, lecz w przypadku debiutanckiej płyty jest niewybaczalna! Ale tak to jest jak ideologię przedkłada się nad muzykę...Brudne, surowe, chropowate brzmienie zamiast tworzyć odpowiednią mroczną, "podziemną" atmosferę tylko irytuje i utrudnia odbiór muzyki. Niewyraźny śpiew (a raczej niezrozumiały bełkot często ginący w natłoku dźwięków) wokalisty jeszcze bardziej potęgują moje negatywne odczucia względem tego albumu. Poetyckie popisy pana Necro to kwintesencja grafomani. Te żałosne wypociny pretendujące do miana poezji (sic!) są szczytem kiczu i beztalencia. A czego dotyczą? A czego mogą dotyczyć jak nie zabijania Żydów i innych pod ras...Czyli ciągle ten sam śmieszny bełkot... Zresztą pozwolę sobię przytoczyć w tym momencie kilka co bardziej błyskotliwych fragmentów: "...fucking churches, fucking jews, fucking clergy, fucking z.o.g, fucking mob, fucking jezus christ..." lub "In a place where is no god of semits...In a honour of our white race, Hatred to the enemies, native pride, aryan blood runs all the time..." Muzyka zawarta na tym krążku kompletnie do mnie nie trafia. Spływa po mnie jak woda po kaczce nie wywołując jakichkolwiek uczuć czy emocji. Nie widzę najmniejszego sensu istnienia takiego zespołu jak Selbstmord. Takich zespolików jak ten są na świecie tysiące i tylko zaśmiecają swoją obecnością scenę, która nawiasem mówiąc i tak jest już od dawna martwa (głównie z powodu przeładowania takimi miernotami). Dziwię się natomiast, że Old Legend Prod. im to wydali. Głusi czy co? A może Rob Darken notabene formalny patron (sic!) Selbstmord załatwił im kontrakt przez znajomości...
Reasumując, płyta słaba choć nie beznadziejna albowiem słyszałem o zgrozo gorsze kupy w swym życiu...Zastanawiam się komu mógłbym polecić tą płytę i dochodzę do wniosku, że...nikomu!!!!!! 

/ Goatlord /

Powrót do strony głównej